środa, 5 czerwca 2013

CATRICE L.E. Candy Shock - róż C01 Sugar Shock


Już nie pamiętam kiedy jakaś limitowanka Essence czy Catrice wzbudziła we mnie trudne do pohamowania chciejstwo. Nic nie urzeka, nic nie krzyczy: take me home! Smutno jakoś.
Ale!
Przechodząc ostatnio obok Catricowego standu zawiesiłam oko (oczy-wiście - rzekł chłop wieszając oczy na pobliskiej gałęzi;) ) na malutkim pudełku z jasnoróżowobeżowobiałą, słodką zawartością. Podumałam, przytuliłam do serca, i pomknęłam do kasy.

I to była dobra decyzja, bo róż jest najs i w ogóle takiegojeszczeniemiałam! ;)









 Jest to produkt wielofunkcyjny: dla jasnoskórych będzie efektownym samodzielnym różem, dla osób z ciemniejszą karnacją i tych, które załapały już trochę opalenizny - jasnoróżowym rozświetlaczem.
Róż delikatnie podkreśla poliki, zawarte w nim rozświetlające drobinki nie rzucają się w oczy i bardzo fajnie odbijają światło. Nie da się nim zrobić krzywdy, przedobrzyć, jest więc idealny dla osób dopiero zaczynających przygodę z różami i takich, które obawiają się efektu ruskiejbabyzlatosiemdziesiątych :)
Sugar Shock jest dość twardy i trochę pyli. Używam do niego twardego, skośnego pędzla, bo na miękki nie udało mi się go jeszcze nabrać.
Trwa na polikach aż do demakujażu, trzyma się porządnie, nie utlenia się i nie blaknie, a drobinki w czasie dnia nie migrują po twarzy. 
Lubię to!

cena w Naturze: około 15zł? 
(poprawcie mnie, jeśli się mylę, bo już nie pamiętam...)




podkład Lirene City Matt 203 jasny
róż Catrice C01 Sugar Shock
błyszczyk w kredce Sephora 01 Glossy pink


***

Kuszą Was jeszcze limitowanki Catrice/Essence?
Czy tylko mnie się wydaje, że wieje u nich nudą?

A sam róż jak Wam się widzi?


 ***

p.s.
A jak znajdujecie tegoroczne lato?...
#@$@!#%*&^ !
;))



49 komentarzy:

  1. wygląda pięknie zarówno w opakowaniu jak i na licu:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam róż wypiekany Catrice z limitowanki dostępnej u nas w maju 2012 i był fajny dopóki mi się nie 'wygłaskał' na wierzchu i potem już właściwie nie dawał koloru :/ Trzeba by zdrapywać to wygłaskanie, a w takie pierdoły bawić się nie lubię, więc poleciał do kosza, bo pewnie bym zdrapała i znowu by się wygłaskał.
    Tym samym na wypiekane róże i cienie Catrice nie spoglądam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja wypiekanych Catrice dotąd nie mialam, ale mam Essencowy Swirpool z Marble Manii z zeszłego roku i bardzo, bardzo go lubię. fakt - pędzel uparcie zagłębia się w jedno miejsce i w nim drąży próbując sięgnąć dna, ale wygłaskiwania powierzchni o jakim piszesz nie zauważyłam.
      zobaczymy jak będzie z tym maluchem:)

      Usuń
  3. Faktycznie kolor jest cudowny! Muszę zaglądnąć do swojej Natury:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w zeszłym tygodniu w mojej jeszcze były, szał na limitki minął, więc może jeszcze go upolujesz:)

      Usuń
  4. uwielbiam twój styl pisania, zawsze mam uśmiech na buzi czytając:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Podoba mi się, ale dopiero na Twojej twarzy :) W opakowaniu raczej nie zwróciłabym na niego uwagi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też nie byłam go pewna od razu, dopiero na polikach odkrył swoje możliwości - mówią, żeby nie oceniać książki po okładce i coś w tym jest, nawet jeśli chodzi o taką pierdółkę jak róż :))

      Usuń
  6. pięknie się prezentuje :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Efekt na twarzy jest naprawdę piękny :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Naprawdę śliczny róż :) kusi, ale mam tyle róży, ze połowy nie używam nawet :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja regularnie pozbywam się nieużytków, nie mam więc wyrzutów sumienia przed nabyciem nowych:D

      Usuń
  9. wyglada bardzo dziewczeco :) ja rozy mam za nadto, wiec poki co mowie STOP! :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja zeszłam do 4 sztuk i jestem szczęśliwym człowiekiem:D

      Usuń
  10. bardzo delikatny :) lubię takie

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale śliczny! Może uda mi się gdzieś dorwać tą limitowankę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w mojej Naturze są jeszcze pojedyncze sztuki, myślę, że masz szansę gdzieś ją znaleźć:)

      Usuń
  12. Mi się ten róż bardzo podoba :) Daje bardzo naturalny, fajny kolor! Limitki są fajne ale to też zależy... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ano właśnie - zależy sama już nie wiem od czego:) może to my już mamy za bardzo w tyłkach poprzewracane od tego dobrobytu:D

      Usuń
  13. Ładnie wygląda ten marmurek!

    OdpowiedzUsuń
  14. Śliczny, ale zbyt sublny dla mnie :(
    Podzielam zdanie o nudzie w limitkach, od dawna nic nie wpadło mi w oko :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zależy co kto lubi, wiadomo:) ja lubię delikatesy i jestem bladzizna, więc się polubiliśmy:)
      a co do limitek - już wyżej pisałam, że może to my mamy juz poprzewracane w tyłkach od dobrobytu i dlatego ciężko nas urzec czymkolwiek :))

      Usuń
  15. ŚLICZNIE WYGLĄDA :) oj nie kuś :P

    OdpowiedzUsuń
  16. efekt na twarzy bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Piękny :D I kolor i efekt i fakt, że jest wypiekany <3

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja sie skusilam na rosweitlacz z tej serii, ale dzisdopieor pierwszy raz uzylam- zobaczymy jak bedziez czasem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciekawam rozświetlacza, u mnie już go nie było - jest bardzo złoty?

      Usuń
  19. Świetnie wygląda, pokusiłabym się również o użycie go jako cienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to niegłupi pomysł, pewnie fajnie rozświetliłby oko:)

      Usuń
  20. Oooo jaki ładny odcień :D Sądzę, że mogłabym się z nim polubić ;D

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie spodziewałam się że tak ładnie wygląda na buzi;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo ładny róż, świetne rozświetlenie. Lubię takie delikatne kolory na policzkach :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Limitkę spotkałam jak tylko wyłożyli ją na półki, oczywiście bardzo chciałam przygarnąć róż, więc zaczęłam macać tester. Macałam, macałam i... macałam. Żadnego koloru. Zostawiłam na półce i nie żałuję, bo chociaż u Ciebie wygląda pięknie, to podobny róż mam z limitki Revoltaire :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ano właśnie...jak macałam w sklepie też mnie nie urzekł, tester był jeszcze nie bardzo wymacany i cieżko było się przebić przez wierzchnią warstwę. ale zaufałam instynktowi mówiąc sobie, że najwyżej puszczę w świat:))

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...