Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dior. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dior. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 marca 2014

śliwką po paznokciach, czyli DIOR Vernis Black Plum 981


Mój pierwszy raz z lakierem za blisko stówkę. I o ile w kolorze zakochałam od pierwszego wejrzenia, o tyle cała reszta niestety nie powaliła mnie na kolana.




W zależności od światła widzimy tu śliwkę węgierkę, śliwkę dostępną aktualnie w Biedrze, a która nie wiem jak się nazywa, śliwkę bordową lub śliwkę fioletową. No nieważne, dla kogoś kto lubi śliwki - Śliwkę Piękną.

Nie byłabym sobą, gdybym długo ponosiła manicure bez żadnej błyskotki, więc już na drugi dzień na palcu serdecznym zagościł, atocośnowego!, holo topping, please!, którego pewnie macie już dosyć, a mnie nie znudzi się chyba nigdy.




Dwa dni później miałam już stare końcówki, trzeciego odpryski - wszędzie poza paznokciem palca serdecznego. Śliwa wysychała przyzwoicie, dwie warstwy emalii pokryły płytkę z lekkimi prześwitami, co możecie dostrzec na niektórych zdjęciach. Ogólnie szału nie ma. A za tę kasę fajnie byłoby jednak, gdyby był. Szczęśliwie lakier nie mój, a na gościnnych występach. Za tę sumkę bowiem można mieć kilka pozycji o zbliżonych, albo i lepszych, właściwościach.



poniedziałek, 1 lipca 2013

gdzie panieńskim rumieńcem dzięcielina pała, czyli: ROSY GLOW na licu mym :)


Bez zbędnej pisaniny - Diorowy Rosy Glow w roli głównej:

(kilka słów o nim we wczorajszej notce, o  TUTAJ )



Jak widzicie na powyższym prawym zdjęciu pragnęłam uwydatnić me dość marne kości policzkowe. Niestety, myk z zasysaniem policzków od/do środka a'la Doda nie wypadł korzystnie. Dlatego postanowiłam zadowolić siebie i Was rozkosznie pomarszczonym dzióbkiem. Doceńcie proszę, że oszczędziłam Wam widoku mego mopsowego czoła będącego efektem ubocznym wyżej wymienionych starań. Enjoy! ;)))



podkład - Lirene City Matt 203 jasny + 204 naturalny 
tusz - Lovely Curling Pump Up Mascara
cień + brwi - Inglot matte 329
róż - Dior Rosy Glow 001 Petal
błyszczyk - Essence my favorite milkshake



niedziela, 30 czerwca 2013

DIOR Rosy Glow ♥


Nie muszę chyba wskazywać palcem winnych tego chciejstwa?
Muszę? 
No to proszę bardzo sobie kliknąć:
:))


Róż jaki jest każdy widzi:


wg producenta:
Róż który idealnie podkreśla naturalny odzień cery, nadając jej ciepły, naturalny koloryt.
Technologia Fresh Color Reveal sprawia, że formuła dostosowuje się do stopnia
wilgotności cery, aby policzki każdej kobiety naturalnie się zarumieniły, jakby
pod wpływem emocji. Kolor jest transparentny, indywidualnie dopasowany
i bardzo naturalny. Efekt jest świeży, oryginalny oraz pełen wdzięku.
Odpowiedni do każdej karnacji

cena:
Sephora: 245zł (??!!)
Douglas online: 219zł

piątek, 14 września 2012

na własne oczy, czyli DIORSHOW New Look

Dzisiaj Dzień Wytchnienia od Lakierów ;)
 
Przeczytałam tyle negatywnych opinii na temat tego tuszu, że jak tylko nadarzyła się okazja przetestowania go własnorzęśnie, natychmiast zapałałam dziką chęcią z-nim-się-zmierzenia.


 wg producenta:

Diorshow New Look zapewnia rzęsom większą objętość, a spojrzeniu blask.
Maskara jest niezwykłym połączeniem perfekcyjnego makijażu z doskonałą pielęgnacją. Poprzez zastosowanie oryginalnej szczoteczki oraz formuły wyjątkowo skutecznego serum już po chwili rzęsy stają się grubsze, wydłużone, wzmocnione i z dnia na dzień jest ich coraz więcej.

Cena: 139zł / 10ml


 Szczoteczka jest silikonowa, sztywna i malutka (18mm). Nabiera odpowiednią ilość tuszu, jest wygodna, dociera do najkrótszych rzęs. 

(zdjęcie można powiększyć)

Początkowo, gdy tusz jest jeszcze mokry, może sprawiać trudności - jak każdy świeży tusz (przynajmniej u mnie) - odbijać się na górnej i dolnej powiece itp. Jednak wystarczy zostawić go na jakiś czas w stanie niedokręconości, a nabierze mocy prawnej i będzie cudnie współpracował.
Rozdziela rzęsy, nie robi grudek, wydłuża, pogrubia, nie osypuje w ciągu dnia, zmywa łatwo micelem Biodermy - czyli ma wszystko i robi wszystko co powinien.

Nie wiem skąd tyle negatywnych opinii: że za drogi, że nic nie wart, że w ogóle do śmieci z nim, a Dior marsz do kąta się wstydzić! ;) Ja myślę sobie, że za efekt końcowy przede wszystkim odpowiadają nasze rzęsy, a dopiero druga polowa sukcesu to dobry tusz, który będzie z nimi współpracował. A to czy zdecydujemy się na taki za 10 czy za 100zł, nie ma żadnego znaczenia, bo na każdej półce cenowej ktoś, gdzieś, kiedyś trafi/ł na niewypał :)

A wszystko to co napisałam nie zmienia faktu, że nadal miłością wiernego psa kocham Doll Eyes Lancoma, który swego czasu też zbierał baty. I tak to, o. :)

otwarcie zdjęcia w nowym oknie ułatwi przyjrzenie się rzęsom :)


Macie? Znacie? Lubicie? Ganicie? :))


EDIT:
ujrzałam chwilę temu TEN WPIS u Vex i zapragnęłam mieć blogowe miejsce na FB

KLIK do malowajki fejsbukowej
można polubić tam lub w okienku po prawej :))



środa, 18 stycznia 2012

miniaturowe tusze, czyli co noszą moje rzesy :)


Od dłuższego czasu nie kupiłam żadnego pełnowymiarowego tuszu do rzęs. 
Bo a to dostałam jakąś przypadkową miniaturkę do zakupów, a to wycyganiłam jakieś chciane maleństwo od konsultantki, a to wreszcie dokliknęło mi się coś  malutkiego na All, żeby dopełnić zakupy... ;)) 

I w końcu zebrałam się, żeby je ogarnąć i pokazać Wam, czym obecnie robię sobie rzęsy. 
(właśnie tak - robię - albowiem już około 8 klasy podstawówki uświadomiłam sobie smutną prawdę, że bez tuszu moje rzęsy nie istnieją :D)

Jakiś czas temu pokazywałam jakie rzęsy robi mi Doll Eyes Lancome'a, a teraz czas na 3 kolejne miniaturki których używam. Opisywać ich nie będę, pokaże po prostu na zdjęciach jak wyglądają na moich oczach. A jeśli będziecie miały jakieś pytania, to proszszsz. :))


Zacznę od najrzadziej przeze mnie używanego - Diorshow Extase. (klik na KWC)
Miniatura ma pojemność 4 ml, co odpowiada prawie połowie opakowania pełnowymiarowego, na allegro kosztuje ca 26zł (pełen wymiar - 10ml za 140zł).




jedna warstwa
dwie warstwy

Tusz sam w sobie zły nie jest. Nie kruszy się, jest trwały itd. Ot, chyba nie umiem do końca posługiwać się tą szczotką. Może mam do niej zbyt krótkie rzęsy, nie mam się na niej jak rozwinąć z tym obrotem i dlatego robi mi posklejane krzaczory ;)))

***
Drugi w kolejności jest Sumptuous Bold Volume od Estee Lauder (klik). Miniatura ma pojemność 2,8ml i na allegro kosztuje 7-8zł (pełnowymiarowy tusz ma 6ml i w internetowym Douglasie kosztuje 125zł)




jedna warstwa
dwie warstwy

Tutaj szczoteczka jest bardzo wygodna, tusz świetnie podkreśla oczy. Jednak używam go raczej w te dni, kiedy wiem, że będę miała możliwość ciągłego spoglądania w lusterko, ponieważ kruszy mi się na dolnych rzęsach tworząc po około 6-7 godzinach efekt niewyspanej pandy ;))

***
Najczęściej używam najmniejszego maleństwa - Inimitable Intense od Chanel (klik na KWC). Miniaturka jest naprawdę maleńka - zawiera tylko 1,2ml i kosztuje około 10zł na allegro (produkt pełnowymiarowy - 6g i około 115zł w sklepach internetowych.




jedna warstwa
dwie warstwy

Silikonowa, wygodna szczoteczka, świetne rozdzielenie rzęs, głęboka czerń. 
Mój ulubieniec zaraz po Doll Eyes, którego nic póki co nie jest w stanie przebić :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...