Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty
sobota, 16 listopada 2013
ESTEE LAUDER Sumptuous Extreme - tusz do rzęs w miniaturze
Tusz przyleciał do mnie w komplecie z miniaturą kremu pod oczy Revitalizing Supreme Eye Balm, która kliknęła mi się po przeczytaniu recenzji u Sroczki. Podoczną pielęgnację od EL bardzo lubię i wieszczę, że to mazidło również mnie urzeknie.
Ale przejdźmy do tuszu.
wg KWC:
Maskara daje efekt maksymalnego pogrubienia rzęs. Rzęsy natychmiast wydają się powiększone, pogrubione i uniesione. Wyjątkowa mieszanka trzech specjalnie opracowanych włókien budujących rzęsy sprawi, że każdy będzie się zastanawiał, czy Twoje rzęsy są prawdziwe. Zawiera komples Lash - Advancing Vitamin. Głęboki kolor sprawi, że spojrzenie będzie bardziej wyraźne a oczy będą wydawały się większe.
Cena regularna: 132zł / 8ml
Cena miniatur na allegro: od 17zł do 34zł / 2,8ml
Cena zestawu z kremem na allegro: około 40zł
sobota, 12 października 2013
Yes To... SEPHORA!
Jeśli lubicie serię "Yes To...", to dobrze Wam radzę - w te pędy lećcie do Sepho!
Nie wiem od kiedy trwa promocja i nie wiem kiedy się kończy, ale w tej chwili ceny produktów są niższe o ponad połowę, więc na pewno warto skorzystać. Za Pomidorrra, którego bardzo lubię i o którym pisałam w zeszłym roku zapłaciłam 39zł zamiast 99zł. Regularnej ceny Jagody niestety nie zapamiętałam, ale teraz kosztuje tyle samo co Pomidor. Za całość zapłaciłam więc 8 dyszek, podczas gdy zakupy w cenach regularnych pożarłyby mi z konta pewnie około 2 stówek. LUBIĘ TO!
poniedziałek, 3 czerwca 2013
wygrana paka od Smykusmyka :))
Jakiś czas temu wygrałam jedną z nagród w Urodzinowym Konkursie u Patrycji [KLIK!].
W zeszłym tygodniu przyleciała do mnie paczka.
Ciężka i wypełniona po brzegi smakołykami:))
![]() |
| w pierwszej kolejności chwaliłam się na Instagramie |
poniedziałek, 21 stycznia 2013
be my BEBE, czyli ulubione pomadki ochronne na każdą porę roku
Sztyfty bebe to jedyne pomadki ochronne do których zawsze wracam. Czy to parzące słońcem lato, czy szczypiąca mrozem zima - moje usta nigdy się na nich nie zawiodły.
Zawsze mam pod ręką co najmniej dwie sztuki.
Poniżej te których używałam - od niezliczonej ilości opakowań słonecznej, poprzez kilkanaście waniliowej, kilka klasycznej, dwie różane aż do pierwszej sztuki nowości w kolorze pink i zaplanowanej nude.
(zdjęcia pochodzą ze strony bebe.de)
1. słoneczna z filtrem spf20 - link do KWC
2. waniliowa błyszcząca złotem - link do KWC
3. klasyczna - link do KWC
4. różana - link do KWC
5-6. nowości goodbye lipstick lekko barwiące usta - link do KWC
W tej chwili moje usta noszą wanilię oraz różową nowość, którą kupiłam kilka dni temu. Kolor jaki daje ta druga jest bardzo delikatny, pachnie lekko owocowo, rewelacyjnie nawilża, chroni i odżywia. Tak jak poprzednikom - nie mam jej nic do zarzucenia. Wszystkie sztyfty jakich próbowałam są miękkie, masełkowate, nie ma mowy o jakimkolwiek wysuszaniu.
| w cieniu |
| w słońcu |
Do nabycia w Naturach i Rossach, za około 7-8zł
Znacie pomadki bebe?
Znacie pomadki bebe?
A może macie zupełnie innych ulubieńców, którymi chciałybyście spróbować nakłonić mnie do zdrady? :)
niedziela, 7 października 2012
smakołyki ze SmykuSmykowej fabryki :))
W piątek odebrałam moje pierwsze zamówienie od Patrycji vel SmykuSmyk. Już w drodze powrotnej z poczty rozszarpałam karton i wąchałam, wąchałam, wąąąchaaałaaaam... ♥
Co tu dużo pisać - żałujcie, że przez monitor nie możecie poczuć zapachu tych waniliowo-pomarańczowych babeczek do ciała :)))
Zwróćcie uwagę na dziurki w kształcie motylków - skradły moje serce :))
Patrycja dorzuciła mi do paczki próbkę kokosowej soli do kąpieli :)
Babeczka do ciała jest już lekko zjechana, bo nie mogę przestać się nią miziać, balsam do ust stoi na wyciągnięcie reki, żeby co i rusz sztachnąć się wanilką, a po soli zostało już tylko wspomnienie.
Uwielbiam tak smakowicie pachnące kosmetyki i kompletnie nie umiem ich oszczędzać :D
Korzystałyście już ze SmykuSmykowego formularza zamówień?
***
pe.es. Patrycja organizuje rozdanie w którym można zgarnąć różne pyszności - [KLIK!] - oczywiście zabraniam wam wysyłać zgłoszenia! ;D
***
pe.es.drugie. ja i mój blog znaleźliśmy się wśród 150 najpopularniejszych blogów kosmetycznych wg RANKINGU EM - zajmujemy miejsce w Brązowej Pięćdziesiątce! :)))
to Wasza zasługa, dziękuję! :)))
***
pe.es.drugie. ja i mój blog znaleźliśmy się wśród 150 najpopularniejszych blogów kosmetycznych wg RANKINGU EM - zajmujemy miejsce w Brązowej Pięćdziesiątce! :)))
to Wasza zasługa, dziękuję! :)))
piątek, 27 lipca 2012
wtorek, 19 czerwca 2012
Yes To Tomatoes, czyli wykończyłam pomidorrra :)
Na początku kwietnia pokazywałam Wam moje małe sephorowe zakupy. Był wśród nich dzisiejszy bohater - Yes To Tomatoes - nawilżający, uspokajający krem do skóry mieszanej/tłustej. Zaczęłam go używać na początku maja, aplikowałam na twarz, szyję i czasami dekolt, a dopiero dzisiaj wypompowałam z niego ostatnie krople pomidorowej krwi, jest więc niemożliwie wydajny.
| pusto :( |
Opakowanie jest plastikowe, ma pompkę typu airless,
zużywamy więc kosmetyk do samego końca. Zapach jest lekko pomidorowy,
słodkawy, po nałożeniu szybko się ulatnia. Konsystencja jest dość
treściwa, jednak po rozsmarowaniu krem traci na gęstości i jest bardzo przyjemny w aplikacji. Szybko się
wchłania, nie zostawia tłustej ani lepkiej warstewki, świetnie nadaje
się pod makijaż (u mnie między nałożeniem kremu a nałożeniem podkładu
mija max 10min).
Działaniem jestem zachwycona.
Wiosną przeżywałam nalot bolesnych guli, skórę twarzy i dekoltu miałam w stanie fatalnym. Ponad miesiąc używania Pomidorka uspokoił ją i ukoił. Wypryski pojawiają się naprawdę rzadko, a skóra jest dostatecznie nawilżona.
[KLIK] do KWC
cena w Sephorze: 99zł / 50ml
Używacie kosmetyków z serii Yes To...?
wtorek, 22 maja 2012
o ostatnich zakupach i o kotach w upale :)
Jeśli chodzi o kolorówkę, to mam ją chwilowo głęboko w d... lesie :)
Patelnia na zewnątrz taka, że ani ręką ani nogą... Chyba, że na plaży, to owszem. Ale że w pracy plaży nie mam, to jestem tak umordowana, że po nie mam już siły pójść na zwiady makijażowe. Bo i po co zresztą, jak malować się nie chce.
Nabyłam ostatnio tylko niezbędne elementy pielęgnacji, a że większość to ulubieńcy do których wracam któryś raz, to postanowiłam je pokazać.
poniedziałek, 20 czerwca 2011
--- THE FACE SHOP - BLACK HEAD Nose Clay Mask - maseczka peel-off oczyszczająca pory - TYLKO DLA OSÓB O MOCNYCH NERWACH :)) --- recenzja
![]() | ||||
| konsystencja maseczki jest mocno klejąco-ciągnąca, zapach nie jest męczący |
![]() | |||
| przed nałożeniem zmyłam twarz micelkiem Biodermy i zrobiłam 5 min. parówkę |
![]() |
| nałożyłam maskę szpatułką na strategiczne miejsca |
![]() | |
| krzywiąc się sprawdzałam czy już wyschła :)) (u mnie trwało to ok. 15-20min) |
![]() |
| strategiczne miejsca po ściągnięciu maseczki są matowe, bez nadmiaru sebum |
![]() |
| natomiast na maseczce możemy zaobserwować różne obrzydliwe ciekawostki :)) |
![]() |
Póki co opinii o maseczce nie mam wyrobionej w 100% - robiłam ją dopiero jeden raz - w tym tygodniu mam zamiar powtórzyć zabieg, tym razem planuję dłuższą parówkę i cieńszą warstwę kleju :)
Dość ciężko odrywała się od skóry, jednak coś z niej wyszarpała, więc mimo bólu absolutnie nie rzucę jej w kąt ;)
cena - około 30zł na Allegro
Subskrybuj:
Posty (Atom)
























