Nie przepadam za matowymi paznokciami. Tak samo jak za piaskowymi/żwirowymi/cukrowymi. Paznokcie mają błyszczeć i być gładkie. ALE. Ale po tym, co ujrzałam u Chalkboard Nails TUTAJ i TUTAJ! <3 zapragnęłam natychmiast udać się do drogerii po matujący top. Naprędce przeleciałam Wasze blogi w celu znalezienia w miarę porządnego i jednocześnie najłatwiejszego do zdobycia na już. Wybrałam Lovely Matte Top Coat i zabrałam się do roboty.
W pierwszym linku, który mnie zainspirował, macie krok po kroku wyjaśnione jak zrobić taki dziurkowano-skórzany manicure. Ja zrezygnowałam z perforacji, bo nie dorobiłam się jeszcze specjalistycznego urządzenia do kropkowania, a główki od szpilek, którymi dysponuję ani żaden inny sprzęt nie dał zadowalającego efektu. Dlatego postawiłam na, ekhem... skórę z ćwiekami.
kolejność nakładania:
- bezbarwna baza - pozostawiona do wyschnięcia
- pierwsza warstwa czarnego lakieru - j.w.
- druga warstwa tej samej emalii i po krótkim odmuchaniu, czyli jakichś 15 sekundach...
- ...jedna warstwa wysuszacza i na nią, natychmiast po zakręceniu buteleczki...
- ...jedna warstwa matującego topu
- na niedoschniętą plastyczną powłokę nałożone i dociśnięte heksy robiące za ćwieki
Nie musicie brać przykładu ze mnie i z powodzeniem możecie nałożyć dowolne zdobienie równo po środku płytki, a nie zjeżdżać na boki. No ale to już jak wolicie, wiadomo.
Wbrew pozorom ta wytworzona z kilku niewysuszonych warstw matowa poduszeczka utwardza się dość szybko. Po zrobieniu zdjęć i pobieżnej ich selekcji mogłam już bez problemu korzystać z dłoni.
w przedsięwzięciu udział wzięły następujące lakiery:
bazowy Eveline 8w1
czerwonoróżowopomarańczowokoralowy OPI Cajun Shrimp
czarny My Secret 121
przyspieszający wysychanie Sally Hansen Insta Dry
matujący Lovely Matte Top Coat
oraz
heksy Catrice z limitowanki Feathers and Pearls



























