sobota, 1 lutego 2014

o tym dlaczego nie kupię więcej Meteorytów i o innych niezmiernie ważnych sprawach



Pierwszym powodem jest to, że w dalszym ciągu staram się trwać w postanowieniu, że #nicniekupię! A drugim fakt, że zostały mi dwie puchy, które, na tę chwilę, robią mi wystarczająco dobrze.

Niewykluczone, że gdy PRZYPADKIEM znajdę się w tym Siedlisku Szatana na S. lub D. i podstępnie łypnie na mnie nowa szata puszki lub kulkowy róż, to pęknę. Aczkolwiek wolałabym nie. Bo i po cóż, skoro mam te tutaj, zmodyfikowane całkowicie pod moje widzimisię:



Perles du Paradis, W tej wersji Meteorytów pudło, jak i same kulasy są tak wielkie, że dość szybko podzieliłam się nimi ze światem zostawiając sobie może 1/3 opakowania. I tak sobie stało to moje pomniejszone cudo jakiś czas, czasami miziane, częściej porzucone. W chwili nabycia Crazy Pearls wiedziałam już, co zrobić, żeby pudrów używać, a nie jak zwykle jopić się na nie i wąchać, a potem oddać w lepsze, bo doceniające, ręce.


Szybka akcja: wszystkie różowe kulki z Czarnej Puszki przeniosłam do Różowego Opakowania, ich miejsce natomiast zajęły, dotychczas mieszkanki tego drugiego - kule fioletowe i kilka beżowych. Tym prostym sposobem otrzymałam puder wykańczający, bez grama różowych tonów oraz lekko rozświetlający róż w idealnym dla mnie odcieniu. Ameryki nie odkryłam, zdaję sobie z tego sprawę. Miałam już kilka takich wymieszanych kulasów w życiu swym, ale jakoś z żadnymi nie stworzyłam długiego, idealnego związku. Do teraz.




Na mym licu poniżej:



Prawda, że nieźle?
I bez podkładu. Podkreślam, BEZ podkładu.
Jestem z siebie mega dumna, że nie kupuję i nie testuję miliona nowych rzeczy co chwilę. Że ograniczyłam pielęgnację i makijaż do minimum. Że daję skórze odpocząć, za co odwdzięcza się świetną kondycją.

Czego i Wam życzę:)


***


Mało mnie, wiemwiemwiem. A Wy mimo wszystko bywacie tu, za co bardzo Wam dziękuję!
Dzieje się w życiu mym, dzie-je! I pewnie wkrótce nie wytrzymam i podzielę się tym z Wami, choćby w małym stopniu, bo ileż można wytrzymać z Taką Wiadomością :))


***


Zapomniałabym!

Clau napisała recenzję wygranego u mnie linera od Rimmel (klik na którekolwiek zdjęcie przeniesie Was do posta):

"we wrześniu udało mi się wygrać do testów u malowajki eyeliner - thick&thin eyeliner - firmy rimmel z kolekcji scandaleyes w kolorze 001 black/noir. jako, że moja sztuka powoli się kończy, postanowiłam iż najwyższy czas na recenzję:) eyelinerów używam namiętnie, o różnej konsystencji i różnych kolorach. oczekiwania mam dość spore, jednak nie irracjonalne. jeśli chodzi zaś o wyżej wspomniany produkt, to jeśli jesteście ciekawi, czy zdobył moje serce, zapraszam;) " 

http://xlittlexsunshine.blogspot.com/2014/01/skandalicznie-dobry-eyeliner.html
http://xlittlexsunshine.blogspot.com/2014/01/skandalicznie-dobry-eyeliner.html











Zajrzyjcie koniecznie!:)



34 komentarze:

  1. Ameryki może nie odkryłaś, ale Kolumb i tak ma konkurencję:)
    I szczerze -chyba nigdy bym na to wpadła by wymieszać wg własnego widzi mi się kulki :D Pomysł fenomenalny!!! Teraz moje będę używać zdecydowanie częściej a nie od wielkiego dzwonu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja, przyznam się, od początku przygody z meteorytami za każdym razem lekko je modyfikowałam, bo albo były za błyszczące, albo nie dawały żadnego efektu na licu mym. teraz jestem bardzo zadowolona i zaspokojona:))

      Usuń
  2. Wow, ale masz cerę piękną :)
    A pomysł wymieszania kulek bardzo praktyczny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki:)
      ale nie chwalmy jej za bardzo, żeby się nie skiepściła znów:D

      Usuń
  3. Jejku, czyżbym ja czuła, co to za wiadomość...?

    OdpowiedzUsuń
  4. Też bym chciała mieć taką ładną cerę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kilka miesięcy umiarkowania w pielęgnacji i makijażu i są efekty:)
      trzymam kciuki, żeby się spełniło!

      Usuń
  5. kulunie marzą mi się od dawna :) a twój pomysł? Super :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spełnienia tego marzenia życzę zatem:)

      Usuń
  6. a ja myślałam po tytule że to pierwsza negatywna opinia na temat meteorytów :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Przepiekna cera, cudnie wyglądają na buzi :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przez grzeczność nie zaprzeczę:)))

      Usuń
  8. Nie mam, ale chwytają mnie te Meteorki codziennie, każdego dnia bardziej.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ulegnij, wtedy odetchniesz... do następnej limitowanej puszki, bo wciągają jak diabli, hah:))
      no chyba, że się nie pokochacie, wtedy będziesz miała problem z głowy:)

      Usuń
  9. A mnie sie marza meteorki oj marza, jednak to wydatek poki co nie na moja kieszen, bo pozyczke na auto najpierw musze splacic :( Jestem w szoku, ze masz taka piekna cere *.* Moja znowu zaczyna wolac o pomste do nieba ;/

    Wywal tamte moje dwa komenty wyzej, bo literowki porobilam i sie wkurzylam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. auto ważniejsze, na kulasy zawsze przyjdzie pora:) życzę, żeby Ci się to marzenie spełniło!
      też jestem w szoku, szczerze mówiąc, i mam nadzieję, że ten stan będzie trwał:)

      Usuń
  10. ostatnio tez zaczelam uzywac kuleczek, ktorych nie docenialam wczesniej. a jenak cudownie wykanczaja makijaz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda. uwielbiam efekt po prasowanych meteorytach, ale kulasy robią coś niewytłumaczalnego z twarzą:))

      Usuń
  11. Niezły pomysł :-) Dobrze, że mnie jednak te kulki nie kręcą ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. liczę, że na mnie też w końcu przestaną działać:))

      Usuń
  12. chciałambym wyjść na ulicę tylko z kremem i korektorem i róem na twarzy ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. życzę, żeby się to chciejstwo spełniło zatem:)

      Usuń
  13. Pamiętam, że kiedyś byłam strasznie nakręcona na te kulki. Poszłam po nie i wtedy zobaczyłam ich opakowanie. Jakieś takie tekturowe, a ja myślałam,że to eleganckie puzderko.

    Zniechęciło mnie to...

    Od razu pomyślałam,że jak opakowanie tak się różni od tego na zdjęciach, to licho wie, jakie te kulki są "na żywo"... I nie kupiłam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wszystkie puszki są teraz metalowe, porządne, nie wiem czemu Perles du Paradis wypuścili w kartonowym opakowaniu. też mnie to lekko zniechęciło na początku, ale chęć posiadania wygrała:)

      Usuń
  14. Jeśli myślę o tym o czym myślę... to jupppi- gratuluję:)

    Kulasy kocham i mam ich dużo za dużo, bo są w zasadzie nie do zużycia... ale co mam poradzić, że je uwielbiam. Crazy kupiłam w grudni ale coś mi w nich nie pasowało- zrobiłam dzisiaj wg Twojego pomysłu (dodałam też do Paradisek te różowe) i jest super- puder + róż.

    P.S. Buźkę masz piękną bez tych dodatków:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))

      dzięki i cieszę się, że pomysł się sprawdził:)

      Usuń
  15. Nadal jestem w nich zakochana, nadal o nich marzę! <3 Jeśli osiągnę cel swojej diety- kupię w nagrodę, a co! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo dobra motywacja, trzymam kciuki!:)

      Usuń
  16. Ja też chcę tak wyglądać bez podkładu!
    Ja mam jedne, Dragonki, i o ile je lubię, to nie mam ochoty na więcej.
    Chciałabym perfumy o ich zapachu, ale niestety już nie do zdobycia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie danie odpoczynku skórze dało takie efekty, może u Ciebie też by się sprawdziło?:)

      Usuń
  17. Tak to bywa, ale szkoda pieniędzy :(
    Też mi się kilka razy zdarzyło testować coś kultowego i nie byłam zadowolona. Mam na myśli choćby bronzer Hoola Benefit.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a w którym miejscu napisałam, że nie jestem zadowolona?:>

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...