Marka Benefit mnie urzeka. Zawsze zawieszam się przy ich standzie w Sephorze i ciężko mnie odgonić póki nie mam usmarowanych rąk po łokcie ;))
Próbowałam kilku kosmetyków, ale jakoś zawsze po kilku próbach lądowały w innych, lepszych rękach. Było tak z różową Coralistą, tuszowym BadGal-em, rozświetlaczowym High Beam-em i kilkoma innymi cudami...
No i chyba same rozumiecie, że MUSIAŁAM chociaż spróbować nowej rozświetlającej żarówki :))
Pudełeczko przyciągające wzrok, kartonowe, a sam rozświetlacz mieszka sobie w wysuwanej szufladce.
Opakowanie jest plastikowe, dość porządne. Sztyft i gąbeczka chronione są kapturkami.
Producent zaleca nałożenie produktu bezpośrednio na miejsce, które chcemy rozświetlić, a następnie roztarcie go gąbeczką. Nie widzę w tym jednak najmniejszego sensu - doskonale rozprowadza się i cieniuje go palcami. A jeśli nałożę za dużo, to nadmiar wolę przenieść w inne miejsce, a nie wcierać go w gąbkę ;)
![]() |
| światło dziennie / daylight |
![]() |
| światło lampy błyskowej / flash |
Żarówa jest mięciutka, kremowa, wydajna, świetnie trzyma się twarzy i ma piękny szampański kolor. W zależności od światła rozbłyska na perłowy róż albo perłowe złoto - cudny efekt!
Wytrzymuje na mojej mieszanej skórze prawie cały dzień, co jest nie lada wyczynem :)
cena - 140zł / 9.4g
na Allegro można go znaleźć o połowę taniej, za 60-70zł, jednak z doświadczenia wiem, że Allegro + Benefit = Niepewność i Ryzyko ;)
na Allegro można go znaleźć o połowę taniej, za 60-70zł, jednak z doświadczenia wiem, że Allegro + Benefit = Niepewność i Ryzyko ;)
podkład - Missha M PC #21
puder - Guerlain Meteorites 01 Teint Rose
rozświetlacz/brązer - Benefit Watt's Up
tusz - Estee Lauder Sumptuous
cień - EDM Well Being
błyszczyk - Inglot Sleeks 92























